Translate

niedziela, 9 kwietnia 2017

Wyprawa trzynasta do Czarnobyla - Październik 2016 - Dzień III


Oto nieuchronnie nadszedł trzeci dzień wyprawy. Chciałbym zwrócić uwagę wszystkich czytających moje wspomnienia na fakt, że organizacja takiej wyprawy i jej program są na najwyższym poziomie. Strefazero.org w trakcie trzech dni pokazuje strefę z każdej strony. 
Najważniejsze miejsca z punktu widzenia awarii to CZAES i Prypeć, jednak z punktu widzenia tragedii ludzkich to okoliczne wioski doznały największych skutków społecznych awarii. Oczywiście mieszkańcy Prypeci doświadczyli również niesamowitej traumy związanej z ewakuacją i utratą wszystkiego, a także wyalienowaniem ze społeczeństwa. 
Paweł Mielczarek, opracowując wraz Markiem Rabińskim i Siergiejejm Akulininem program wyprawy, daje każdemu, kto po raz pierwszy bierze w niej udział, możliwość zobaczenia rozmiarów tragedii. Każdy, kogo interesuje strefa, ma niesamowitą możliwość być w  najważniejszych, można by powiedzieć, kultowych miejscach.  Jednym z nich jest Radar Duga. Miejsce to nazwano Czarnobyl 2. O samym radarze i jego nazwie rozpisywałem się już wielokrotnie. Teraz w internecie pojawiło się dużo filmów i zdjęć z tego miejsca, więc wszystko jest już jasne. Jeszcze kilka lat temu to miejsce było niedostępne i owiane tajemnicą. "Oko Moskwy", bo tak zostało nazwane, było demonizowane przez internautów, którzy snuli niesamowite hipotezy. Prawda jest bardzo prosta. To radar pozahoryzontalny do śledzenia rakiet. I tyle. Pokazując tę ogromną konstrukcję, chciałbym po raz kolejny powiedzieć, że dzieła naszej cywilizacji są nietrwałe. Niebawem nie będzie śladu po takiej, z pozoru, ogromnej, instalacji. Nie uświadamiamy sobie, jak olbrzymia jest to konstrukcja. Pierwsza antena odbiorcza ma 140 metrów wysokości. Druga 90 metrów. Są śmiałkowie, którzy wchodzą na samą górę. Nigdy nie próbowałem wejść wyżej niż na pierwszą kondygnację. Znam po prostu swoje możliwości. Młodość jest pełna energii, której mnie już powoli zaczyna brakować.



Mój brat Michael będzie miał pamiątkę. Starałem się robić mu wiele zdjęć. Przyjazd z USA i wyjazd na Ukrainę to jednak jest wyzwanie. W tym roku planujemy podobną wyprawę.





Droga do miasteczka wojskowych i ich rodzin jest zarośnięta i trudna do przebycia. Ten kawałek, tuż przy kotłowni, jest jeszcze łatwy do przejścia.





W siedzibie straży pożarnej znajdujemy makietę Czarnobyl-2. Przed wyjazdem do strefy ktoś podał informację, że została zniszczona. Nic takiego. Makieta jest i będzie aż do końca. Mam nadzieję. Marek Rabiński wspaniale dokumentuje całą strefę. Posiada setki tysięcy zdjęć robionych w tych samych miejscach tylko w różnym czasie.







Przedzieramy się przez zarośla przy pierwszym bloku mieszkalnym, z sosną, która opiera się o jego ścianę.




Weszliśmy do,  bodajże, trzeciego bloku, poszukując wejścia na dach. Byłem już na dachu któregoś z tych budynków, ale tym razem trudno było odnaleźć to wejście.




Stan mieszkań podkreśla moją tezę o nietrwałości wytworów naszej cywilizacji. Za parę lat nie będzie śladu po tych wszystkich budynkach i instalacjach. 








Ukryte wśród gęstwiny małe domki przy przedszkolu. Idąc dalej ulicą Korolowa, po prawej znajdujemy akademik. Przed wejściem jest tablica informująca o zakazie wchodzenia ze względu na możliwość zawalenia. 







Tak wygląda właśnie ulica Korolowa. Przejście nią to naprawdę wyzwanie. Za zakrętem jest hotel, który już pokazywałem. A za nim Klub Radiowego Centrum Łączności Dalekosiężnej, który też już pokazywałem. Wybraliśmy do zwiedzania Klub. 









W oknie klubu plakaty propagandowe pokazujące chwałę Armii Czerwonej. Między innymi zdjęcie wspólnych ćwiczeń z LWP,.




Pożegnanie Czarnobyl 2. Przed nami długa droga do wioski Krasne. Po drodze kilka punktów w strefie. Dla mnie to najcenniejsze chwile. 
Dojazd do wioski Krasne jest utrudniony ze względu na  stan nawierzchni dróg  nieremontowanych od czasów awarii. Krasne to wioska na wysokości Prypeci, ale dojazd do niej biegnie jedyną drogą. Po minięciu punktu kontrolnego w Lelewie, tuż przed wjazdem do Czarnobyla ulicą Kirowa jest skrzyżowanie, na którym skręcamy w lewo i dojeżdżamy do punktu kontrolnego, można by powiedzieć w Paryszewie, bo droga po prawej prowadzi do wioski Paryszew, a w lewo prowadzi w końcu do wioski Krasne. 
Podczas tej wyprawy Paweł Mielczarek przygotował wiele niespodzianek. Pierwsza tego dnia to zwiedzanie kołchozu w Zimowiszczu.
















Kolejne miejsce jest wszystkim uczestnikom wypraw ze strefazero.org doskonale znane. To most, którym wjeżdżamy kolejką elektryczną ze Sławutycza na stację Semihody



Most ten jest doskonale znany wszystkim, którzy grali w grę Stalker. W rzeczywistości różni się nieco od tego w grze.



A cóż to za napis?



Byliśmy na moście! I to są właśnie takie niespodzianki, które decydują o tym, że taka wyprawa pozostaje w pamięci na długo. Potem już tylko chce się wracać i wracać.








Tuż przy skrzyżowaniu dróg, przy wjeździe do wioski Krasne, znajduje się pomnik bohatera Wojny Ojczyźnianej. Jak, już pisałem wcześniej, tereny obecnej strefy wykluczenia były miejscem okrutnych i ciężkich walk sowiecko-niemieckich. Teraz cała strefa posiada dużą ilość pomników upamiętniających poległych podczas wojny.






Szliśmy drogą przez wioskę Krasne, zachodząc do chat i budynków państwowych.











Pod cerkiew podjechaliśmy busem.







Храм Архистратига Божия Михаила в с. Красно. czyli Cerkiew Michała Archanioła w wiosce Krasne.




Wyszliśmy z cerkwi w poszukiwaniu szkoły w wiosce Krasne. Zapędziliśmy się za daleko. Trzeba było wracać. Po drodze wchodziliśmy tylko do tych chat, do których dało się wejść bez problemu. Bo jak zwykle gonił nas czas.






Tuż przed szkołą kolejny z wielu pomników upamiętniających bohaterstwo żołnierzy w II wojnie światowej.

A oto i szkoła, a w zasadzie to, co z niej zostało.






















Szkoła z wioski Krasne, w porównaniu z innymi szkołami w Prypeci, jest mniej zniszczona i zdewastowana. Jest dużo śladów historii. A nad tym wszystkim góruje on - twórca rewolucji. Wiecznie żywy.



I tak oto przyszło mi się pożegnać ze strefą na jakiś czas. Liczyłem na to, że pojadę w lutym, najpóźniej w marcu. Stało się jednak inaczej. Planuję teraz 14 wyprawę na jesieni. Prawdopodobnie wrzesień lub październik. 
Ta wyprawa skończyła się szybko, jak zwykle za szybko. Przyjazd do Sławutycza. Pożegnalna kolacja w chacie Guta. W piątek wyjazd do Kijowa, a potem już w sobotę powrót do Polski. Znowu niedosyt.

Na koniec pokazuję kilka zdjęć z Kijowa, żeby zachęcić wszystkich do odwiedzenia tego wspaniałego miasta. Zakwaterowaliśmy się w hotelu "Ruś". Postanowiliśmy spędzić wieczór na mieście. "Puzata Chata" na placu Besarabskim zaprasza na ukraińskie potrawy.


Na Kreszczatiku ustawiono plansze z fotografiami żołnierzy. Nie wiem tylko i nikt nie mógł nam powiedzieć, co oznaczają te liczby nad zdjęciami.



Kreszczatik jest w weekend zamknięty dla ruchu kołowego. Można po nim spacerować.



Berehynia, zwana prze kijowian "babą", góruje nad Majdanem - Placem niepodległości.


Tego dnia,  14-10-2016 roku w Kijowie odbywał się marsz.



Marek Giersa robi wspaniałe zdjęcia typu "little planet" wykorzystując photoshopa. Ja poszedłem na skróty i kupiłem apkę, która robi takie coś w kilka sekund. 




Na Kreszczatiku spotkaliśmy kozaka, który wybijał okolicznościowe monety ze znakiem zodiaku. Kolacja we własnym zakresie, koniak i spać. 

Rano śniadanie w hotelu "Ruś". Bardzo dobrze i smacznie karmią. 


W południe byliśmy umówieni z naszą przyjaciółką Ellą Kowzharową w restauracji "Katiusza" na rogu Basejnej i Kreszczatiku. Ella była przeziębiona, ale zdecydowała się spotkać się z nami. To było bardzo miłe spotkanie. Restauracja ma też swój klimat i jedzenie jest wyśmienite.



To już koniec trzynastej wyprawy do Czarnobyla. Pożegnanie z Ellą, pożegnanie z Kijowem, a niebawem i z Ukrainą. 
Czternasta wyprawa przede mną.