Translate

wtorek, 6 stycznia 2015

Wyprawa dziesiąta do Czarnobyla - październik 2014 r. Przejazd do Sławutycza i pierwszy dzień w strefie.

Dziesiąta wyprawa do Czarnobyla rozpoczęła się w dniu 6 października 2014 roku o godzinie 22:00. Wyjazd ten zorganizowała strefazero.org. Jak dla mnie, wyjazdy ze strefą są niepowtarzalne i wspaniałe. Przejazd autokarem do Sławutycza to coś niesamowitego. Wspominamy, planujemy i cieszymy się, że udało się wyjechać. 
Tym razem doszedł nam jeszcze jeden punkt po drodze do Sławutycza, a mianowicie - Meżyhiria, czyli posiadłość Janukowycza. Zapraszam na krótkie zwiedzanie.










 










Przy wyjściu, na straganie kupiłem taką oryginalna pamiątkę.  Nie komentuję zdjęć pokazanych powyżej, bo wszystko wydaje się jasne. Piękna posiadłość na 140 hektarach, skromny domek, skromny kryty kort, port dla Galeonu. Kwiaty, rzeźba konia w parku, kaczki, fontanny, prywatne zoo, etc. Ot, zwyczajna willa.
Opuszczaliśmy to miejsce bez żalu w oczekiwaniu jutrzejszego dnia.
Do Sławutycza dotarliśmy już późnym popołudniem, żeby nie powiedzieć wieczorem. Kierowcy denerwowali się, że kończy im się czas. Zakwaterowanie przebiegało nie tak jak zwykle. Jeździliśmy poprzez Sławutycz w różne strony kilka razy. Na końcu zostało nas trzech bez przydziału; ja, Marek Rabiński i Sebastian Marciak. Jako ostatni trafiliśmy do mieszkania, w którym już  mieszkałem w zeszłum roku. Mieszkaliśmy tu właśnie z Markiem Rabińskim i z Adamem Wziątkiem. Przywitała nas gospodyni - Pani Ałła i wyjaśniła, że już była w piżamie, kiedy zadzwonił Siergiej  Akulinin, musiała się szybko przebierać i przygotować mieszkanie.
Mieszkania w Sławutyczu są bardzo zadbane. Pisałem już o tym wielokrotnie. Klatki schodowe, jako części wspólne, są traktowane po macoszemu. Bywa tam różnie, śmierdzi kocim moczem, od zsypów zajeżdża, czasami ktoś sponiewiera windę ale jak tylko zamkną się drzwi od mieszkania, znajdujesz się w innym świecie. Każdy stara się przygotować swoje mieszkanie według swoich upodobań. Mieszkanie Pani Ałły w niczym nie ustępuje mieszkaniom polskim. Jest to dwupokojowe mieszkanie na pierwszym piętrze według naszych oznaczeń, a na drugim według ukraińskich. 



Wejście z klatki schodowej poprzez małe pomieszczenie rozdzielające dwa mieszkania prowadzi do przedpokoju (na zdjęciu drzwi po lewej). Przedpokój w postaci wąskiego korytarza doprowadzi nas na wprost do pokoju, w którym spałem ja i Marek Rabiński, a po prawej do dużego pokoju, w którym spał Sebastian Marciak.



Idąc w lewo, dojdziemy do kuchni, a po drodze miniemy łazienkę.




Mieszkanie to ma ogromną zaletę. Leży w Kwartale Moskiewskim, bardzo blisko Restauracji "Sławutycz". I co najważniejsze, jest to pierwsze piętro! Umówiliśmy się z Panią Ałłą, że następnym razem też zamieszkamy u niej. 
Wieczór minął spokojnie. Czekaliśmy na jutro. Na kolejne spotkanie ze strefą. Poranki w Sławutyczu bywają takie same. Kolejka do łazienki, sprawdzanie sprzętu, paszportów. Wyjście do Restauracji "Sławutycz". Śniadanie i przemarsz na dworzec, po drodze drobne zakupy: woda, coś do przegryzienia w strefie. Alkohol jest zabroniony. Przejazd kolejką do Elektrowni nie budzi już we mnie takich emocji jak wcześniej. Stacja Semihody to początek każdego dnia w strefie.




Fascynująca jest technika, z jaką mamy do czynienia w Elektrowni. Świadectwo okresu słusznie minionego, jak byśmy powiedzieli w Polsce. Tam nie jest to takie jednoznaczne. Na Ukrainie, w Kijowie czy Sławutyczu  jest wielu zwolenników  Советского Союза. Niektórzy ludzie tęsknią za państwem opiekuńczym. Narzekają na to, co się stało, na to, co się teraz dzieje na Ukrainie.


Ze stacji  Semihody zabrały nas tym razem dwa małe autokary. Pierwszym punktem był oczywiście placyk widokowy tuż przy sarkofagu bloku IV. Już nie sam sarkofag budzi emocje, ale nowo budowana Arka. Obserwowaliśmy, jak pierwszą część Arki budowano bardzo powoli. Druga część to niesamowite przyspieszenie. Moje zdjęcia zrobione w październiku to już historia. Na oficjalnej stronie Чернобыльская АЭС można zobaczyć aktualne postępy w budowie Arki.


Program pierwszego dnia wyprawy przewidywał odwiedzenie Radaru Duga. Droga do niego z Elektrowni ЧАЭС prowadzi obok bloku 5 i 6.




Po drodze mijamy również zburzoną wioskę Kopacze, a właściwie jedyny ślad po tej wiosce, czyli przedszkole. Przed budynkiem przedszkola, tuż przy drodze pomnik bohatera. Ludzie dbają o pomniki, które są świadectwem strasznie ciężkich walk, jakie stoczyła w czasie drugiej wojny światowej Armia Czerwona z niemieckim najeźdźcą. Wcale nie gloryfikuję Związku Radzieckiego ani Armii Czerwonej. To są fakty. Dla mieszkańców tej ziemi, Polesia, Ukrainy to była Wielka Wojna Ojczyźniana i nasze widzenie nic nie zmieni. Oni są dumni ze swojej historii. W wiosce Kopacze byłem wielokrotnie, to stały punkt programu, pokazywałem też wiele razy przedszkole. Tym razem zachwyciła mnie przyroda  w jesiennym świetle i jesiennej kolorystyce.




Czy tak wyobrażamy sobie skażoną strefę? Czy tak wygląda skażona trawa, ziemia, drzewa i krzewy? Promieniowanie na drodze jest niewielkie. Przekracza kilka lub kilkanaście razy dopuszczalne dawki na Ukrainie. Jakie jest promieniowanie tam, wśród tych pół, drzew i krzewów? Jak mogą tam żyć zwierzęta? W strefie jest bardzo dużo ptaków i zwierząt. Po przeczytaniu książki Mary Mycio - "Piołunowy Las" znajdziemy odpowiedzi na wiele pytań. Dojdziemy do przekonania, że strefa jest cudem, darem losu. Ludzkość dostała niezwykłą szansę poznania. Mam nadzieją, że się uda.





Pozahoryzontalny Radar Duga opisałem szczegółowo w poprzedniej wyprawie. Przez wiele lat obiekt ten budził niesamowite emocje. Powstawały różne wizje na temat jego przeznaczenia. Nic szczególnego, zwykły radar. Trochę duży... 



Napis na zniszczonej tablicy głosi - радиоцентр дальней связи co możemy przetłumaczyć jako centrum łączności dalekosiężnej.



Najwięcej emocji budzą anteny odbiorcze, przypomnę tylko, że obie mają długość około 1 km, a wysokość pierwszej to 140 metrów, drugiej tylko 90 metrów...


  

Młodzież z naszej grupy rozpoczęła zdobywanie anten. Niektórzy weszli na samą górę. Ja nie podjąłem takiego wyzwania.




Penetrując znajome budynki, zawsze odkrywamy coś nowego, coś co umknęło uwadze lub przeoczyliśmy poprzednio. tak też było i tym razem. W budynku sterowni znaleźliśmy całą salę pokrytą płytami metalowymi, które stanowiły zapewne ekran jakichś urządzeń.






Resztki sterowni i resztki sali pełnej agitacji sowieckiej, haseł i zapewnień. Umiłowania socjalistycznej ojczyzny.







To zdjęcie pokazuje połączenie dwóch budynków doskonale widoczne na zdjęciu satelitarnym Wikimapii.



Wyszliśmy inną drogą niż weszliśmy. Tak jest zawsze. Jak w grze, idziesz do przodu. Nie ma odwrotu. 
Jak zwykle czas goni, każdy chciałby zobaczyć coś innego. Dlatego potrzebny jest kompromis. Poszliśmy w kierunku miasteczka, które zapewniało obsługę radaru, ale niestety udało się tylko dotrzeć do ciepłowni.





Zniszczenia tego buta świadczą o tym, że bardzo długo tak stoi porzucony przez właściciela i czeka.


Idąc w kierunku bramy wejściowej i budynku strażników znajdujemy ukryte wśród drzew budynki.



A to widok na drogę, która biegła obok klubu garnizonowego i sklepu. Drogę zniszczono w zeszłym roku. Zerwano asfalt. Niedługo las poradzi sobie ze wszystkim i śladów nie będzie. Śladów po wspaniałym radarze Duga.


Rozstaliśmy się z Radarem Duga i wyruszyliśmy w dalszą drogę. Kolejny punkt dzisiejszego dnia przewidywał wizytę w wiosce Krasne. Siergiej Akulinin powiedział, że ostatni raz wpuszczono go tam osiem lat temu. 



Droga do wioski Krasne  prowadzi po drugiej stronie rzeki Prypeci. Trzeba jechać w stronę miasta Czarnobyl i na skrzyżowaniu przed wjazdem w ulicę Kirowa skręcić na Pariszew, Sławutycz, Kijów. Po przejechaniu mostu nad rzeką Prypeć na skrzyżowaniu dróg znajduje się punkt kontrolny. Pracownik otwiera szlaban zamykający drogi czy to do Pariszewa, czy też do Krasego. Zdjęcie powyżej przedstawia przejazd przez tory kolejki elektrycznej do Sławutycza. Droga do wioski Krasne to około 1,5 godziny. Wszyscy mieliśmy dosyć. Nasz kierowca wściekał się na swojego kolegę, który prowadził pierwszy autobus.
Ta droga do wioski Krasne wyglądała tak:


Gdzieniegdzie spoza drzew wyłaniał się pomnik żołnierza, opuszczone domy...






Punktem centralnym wioski i celem naszej wyprawy była cerkiew. Zamieszczam trochę zdjęć w technice HDR.











Kalendarz na ścianie pochodzi z roku 2006.

















Droga powrotna trwała krócej. Tym razem prowadził nasz kierowca. My wpatrywaliśmy sie w okna autobusu. Robiliśmy zdjęcia.









Kolejnym punktem naszej wyprawy stał się niespodziewanie cmentarz wioski Pariszew, który znajduje się tuż przy punkcie kontrolnym.
















Cmentarze pokazują naszą historię. Pokazują też, czy ktoś dba o zmarłych czy zapomina... Cmentarz w Pariszewie pokazał pamięć o bliskich. Rodziny starają się nie zapomnieć pomimo utrudnionych warunków.


Dzień kończył się i musieliśmy zdążyć na kolejkę do Sławutycza. Jeszcze tylko rzut oka na pomnik strażaków i sklep Polesie w Czarnobylu.



Drobne zakupy. Sklep Polesie jest bardzo dobrze zaopatrzony jak na warunki strefy. Można płacić kartą. Lubię obserwować zmiany, jakie zachodzą w tym sklepie. W środku i na zewnątrz. I na tym koniec dnia. Szybki przejazd do stacji Semihody, powrót do Sławutycza, kolacja i oczekiwanie na dzień następny...

9 komentarzy:

  1. Andrzeju, piękny cały album, wspaniałe zdjęcia. Dziękuję za podzielenie się widokami z tej wycieczki. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za miłe słowa. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejna świetna foto-relacja. Cerkiew przepiękna. A i pogoda jak marzenie. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, rzeczywiście było pięknie. Cerkiew to był dobry temat do HDR. OD jakiegoś czasu używam programu Machinery. Jest rewelacyjny jak na moje potrzeby i umiejętności. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Też lubuję się w HDR i również używam Machinery - jak dla mnie rewelacja :)

      Usuń
  4. Zawsze z ogromną ciekawością oglądam i czytam Twoje relacje. ...pozdrawiam serdecznie, oczywiście

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Jeszcze nie skończyłem opisywania mojej dziesiątej wyprawy do Czarnobyla, a już chciałbym być tam znowu...

      Usuń
  5. once again wonderful stuff, I must go back, you blog is nagging me to go back sooner that I had planned.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you very much for your kind words. I describe the second day of the expedition. I think in this week I will finish.

      Usuń